in Podsumowania

Jak w bajce – pierwsze urodziny!

at
jak-w-bajce-urodziny

 

Niewiadomo jakim cudem ale “Jak w Bajce” obchodzi dziś swoje pierwsze urodziny! Ten rok minął mi tak niewiarygodnie szybko, że nie jestem w stanie ogarnąć tego rozumem. Co zmieniło się przez ten czas? Czy czegoś żałuję odkąd przekształciłam swoją nazwę na coś nowego? Cóż, nie zawsze było łatwo ale… warto było!

 

Siedem lat, dokładnie tyle zajęła mi droga do momentu w którym znajduję się właśnie teraz. Nie jest to jej koniec, to pewne, mimo wielu chwil zwątpienia kiedy mam ochotę rzucić to wszystko w cholerę i zacząć hodować chociażby marchew. Będę z Wami szczera, piszę ten post 13 listopada, bo moją głowę w ostatnim czasie w całości pochłaniają Targi Ślubne które są już 18 listopada, dlatego wcześniej nawet nie pomyślałam aby usiąść do podsumowania które będzie mi chyba bliższe niż to na koniec roku.

2 0 1 1

Siedzę i zastanawiam się, co się zmieniło, nie tylko na przestrzeni tego roku ale i w ciągu wyżej wspomnianych 7 lat. Co na samym początku myślałam i gdzie siebie widziałam? Hm, chyba wszędzie, przynajmniej patrząc po moich zdjęciach, a musicie wiedzieć że zdjęcia te są z lustrzanki analogowej!

 

Jak w bajce, joanna piesiak fotografia, 2011

Jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2011

 

Nie jestem w stanie podzielić się z Wami większością zdjęć ze względu na brak ich skanów, ale powiem Wam jedno, wracając do tamtych czasów, każdy negatyw był dla mnie na wagę złota. Każda kolejno zapełniona klisza była kolejnym małym kroczkiem ku mojej przyszłości. Już po kilku małych “sesjach” z koleżankami wiedziałam że chcę pracować z człowiekiem, doskonale wiedziałam że w krajobrazach i fotografii rzeczy “martwych” to ja się nie sprawdzę… Dlatego zaczęłam drążyć, założyłam konto na maxmodels (wciąż posiadając wyłącznie aparat analogowy) i stawiałam te swoje małe, nieudolne kroczki. Wtem nastała era cyfrowa! Ah, jak ja się nie posiadałam z radości kiedy pojechałam z rodzicami po swoją pierwszą PRAWDZIWĄ lustrzankę! A jaka dumna byłam z pierwszych zdjęć!

 

Jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2011

Jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2011

 

DWA ZDJĘCIA, dlaczego tylko dwa? Bo ja, młody fotograf, nie posiadający własnego komputera cały dobytek zdjęciowy upychałam po znajomych. Genialne prawda? A te dwa zdjęcia zostały mi na emailu. Przypadek czy też nie, ale są to moje dwa ulubione zdjęcia z tamtego okresu!

 

Jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2011

 

2 0 1 2

Zdecydowanie mogę przyznać, że szukałam, próbowałam, denerwowałam się z efektów, rzucałam się na głęboką wodę, byłam z siebie dumna a później załamana. I wciąż, pomimo że sama tego nie potrafiłam dostrzec, szłam do przodu. Krok po kroku.

Rok 2012 był dla mnie kolejną ciekawą przygodą, wypełnioną milionem kolorów lub przekornie w czerni i bieli. Obfitował w zdecydowanie zły retusz i naginaniem wszelkich zasad przy rozjaśnianiu oczu. Ale wciąż lubię te zdjęcia, nieważne jak złe niektóre z nich są!

Uwielbiałam eksperymentować, coraz częściej brałam na zdjęcia obce osoby i za każdym razem nie mogłam spać w nocy na dzień przed sesją. Lubiłam przesadzać, bawić się światłem, kombinować w darmowych programach do obróbki i wymyślać coraz dziwniejsze stylizacje i miejsca.

 

Jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2012

Joanna piesiak fotografia, jak w bajce, 2012

Jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2012

Jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2012

Jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2012

Jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2012

 

2 0 1 3

W kolejnym roku czułam się już pewniej, coraz bardziej kombinowałam w studiu i w plenerze. Zaczęłam nawet wystawiać się na OLX! Tak, dobrze czytacie. W 2013 roku wystawiałam się jako fotograf na tym portalu i brałam jakieś 25zł za sesję zdjęciową, ale jaką czułam się przy tym poważną Panią fotograf!

Coraz bardziej nastawiona na pracę z ludźmi, powoli dochodziłam do wniosku, że to właśnie fotografia modowa i portretowa będzie dla mnie zajęciem na całe życie. Cóż, nie była. Ale o tym przekonałam się dopiero później.

 

Jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2013

Jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2013

Jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2013

Jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2013

Jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2013

Jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2013

 

2 0 1 4

Wspomniane wyżej “później” nie nadeszło jeszcze w 2014 roku. Wciąż tkwiłam trochę w martwym punkcie, bo miałam chęci, ale nie wiedziałam i nie miałam umiejętności oraz odwagi żeby popchnąć to dalej. Dlatego też chyba trochę czekałam, uczyłam się na sobie, rozgryzałam światło i obróbkę zdjęć. Chciałam wyjść ze swojej strefy komfortu ale czasami ludzie, szkoła i ja sama po prostu mi na to nie pozwalali.

 

Joanna piesiak fotografia 2014, jak w bajce

Joanna piesiak fotografia 2014, jak w bajce

Joanna piesiak fotografia 2014, jak w bajce

Joanna piesiak fotografia 2014, jak w bajce

 

2 0 1 5

Czyli rok w którym zaczęłam się poddawać, mimo wciąż nowych pomysłów, czułam że stoję w miejscu w którym nie do końca chciałam być. Czegoś mi brakowało, zwykłe sesje ze znajomymi i modelkami z portali już mi nie wystarczały. Więc co zrobiłam? Odpuściłam, poszłam na pedagogikę i stwierdziłam że to właśnie zapełni mi tą dziurę w życiu. Z perspektywy czasu nie żałuję swoich decyzji, a wiecie dlaczego? Bo gdybym wtedy nie znalazła się na uczelni z tymi konkretnymi ludźmi, możliwe że moje życie nie ruszyłoby na przód!

 

Jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2015,

Jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2015

Jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2015

Jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2015

Jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2015

 

2 0 1 6

Niesamowite jak przypadkowe znajomości mogą odbić się echem na całym naszym życiu. Dzięki temu moje życie wywróciło się do góry nogami, w wielu przypadkach wyszło mi to na dobre w innych trochę mniej. Ale znalazłam to czego tak długo szukałam, a musicie wiedzieć że długo się przed tym broniłam i nie dopuszczałam tego do swojej myśli. Była to fotografia ślubna i rodzinna. Bo gdzie tam ja, od zawsze fotografująca ludzi w konkretnych, ustawianych stylizacjach, na dodatek zwykle pojedynczo, miałam robić zdjęcia na ślubach i małym dzieciom? Ale przyszło to do mnie nagle, kiedy wykonywałam jedną z darmowych sesji pewnej Mamie, która na sesji pojawiła się ze swoimi dwoma małymi pociechami i mężem. Wtedy wykonałam chyba pierwsze w mojej karierze zdjęcie rodzinne! Cóż, dzieci od zawsze mnie lubiły, nie wiem dlaczego ale może to po prostu wszechświat dawał mi znaki w którą stronę powinnam iść!

I tak się zaczęło…

 

Jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2016

jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2016

jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2016

jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2016

jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2016

 

2 0 1 7

Kolejny rok był kolejnym wyzwaniem. Nabrałam pokory do pracy jaką jest fotografia, powoli zaczęłam orientować się co jest bliskie mojemu sercu a czego wolałabym unikać. Wyruszyłam w kolejną drogę, byłam na warsztatach, zaczęłam zdobywać coraz więcej znajomości i wiedzy. Powoli w mojej głowie układał się plan który we wrześniu 2017 postanowiłam zrealizować. Otworzyłam działalność, poszłam na całość i zaczęłam żyć z mojej pasji.

Oczywiste jest to, że na początku a nawet teraz momentami nie jest łatwo. Jak to w życiu z artystycznym zawodem, są wzloty i upadki. Teraz wiem, że bardzo dużo zależy od naszego nastawienia, ale wciąż uczę się aby patrzeć nieco przychylniej na siebie i na sytuacje na które czasami nie mam wpływu.

 

jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2017

jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2017

jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2017

jak w bajce, joanna piesiak fotografia 2017

 

2 0 1 8

Dotarliśmy do teraźniejszości! Tak siedzę, oglądam te wszystkie zdjęcia i myślę dzisiaj sobie że jestem z siebie dumna! Zrozumiałam, że nic nie przychodzi do nas samo i na wszystko trzeba sobie zapracować. Ten rok był i nadal jest pełen wyzwań, ale czuję się silna, wiem że podołam wszystkiemu co by się nie działo!

Jestem również wdzięczna że mam obok siebie kochającą i wspierającą mnie na każdym kroku rodzinę, znajomych i mojego cudownego narzeczonego! Bo to oni dają mi siłę, wiarę w siebie, czasami kopa w dupę abym ruszyła z miejsca!

Ale muszę podziękować również osobom które w ciągu tych siedmiu lat stanęły przed moim obiektywem, pozwalając mi się rozwijać, szukać i w pełni pokochać to co robię! Dziękuję Wam za zaufanie i za obecność, często owocującą na kolejne cudowne spotkania!

Chciałam dzisiaj, w szczególności podziękować jednej osobie, która przewijała się przez moje życie prywatne jak i to foto, co roku. Jak mogliście już zauważyć, jest to Paulina! Moja modelka od samego początku i chyba do końca życia! Dziękuję, bo dzięki Tobie staję coraz lepsza!

 

Ciekawi jak to się zaczęło? Skąd ta nazwa? Sprawdźcie sami co to było tok temu TUTAJ

 

Dzięki że jesteście! 

 

 

 

Share:
%d bloggers like this: